Osoby, które prowadzą auto po pijanemu, zwykle nie mogą liczyć na wyrozumiałość policji czy sądów. Inaczej było jednak w przypadku mężczyzny z Kalifornii, który siadł za kierownicę, choć miał ponad promil alkoholu we krwi. Przed sądem wytłumaczył, że zrobił to, bo uciekał przed rozwścieczoną żoną, która przyłapała go na zdradzie oraz kochanką, która nie wiedziała, że ma żonę. Sędzia uznał, że jego działanie można uznać za obronę konieczną i nie wymierzył kary.