Mieszkańcy okupowanego Mariupola pracują w upale przy rozbiórce gruzów pozostałych po zrujnowanych budynkach; jedyna gwarantowana zapłata to talerz kaszy i butelka wody dziennie, bowiem pieniądze dla robotników albo są rozkradane, albo jest ich bardzo niewiele - zaalarmował w poniedziałek lojalny wobec Kijowa doradca mera miasta Petro Andriuszczenko.