Obecne dane epidemiczne to pewna kumulacja z uwagi na wiele wolnych dni wcześniej, a efektu świąt jeszcze w nich nie widać" - ocenił w rozmowie z PAP dr n. med. Paweł Rajewski, specjalista chorób zakaźnych. Dodał, że w styczniu spodziewa się pewnych wzrostów, ale mniejszych niż jesienią.