Według najnowszych prognoz specjalistów Uniwersytetu Waszyngtońskiego szczyt zachorowań w Polsce z powodu Covid-19 nastąpi 27 kwietnia, kiedy może dojść do ponad 70 zgonów. Prognoza obarczona jest jednak pewnym błędem i może się zmienić - zastrzegają jej autorzy.
Liczba potwierdzonych przypadków SARS-CoV-2 w Polsce wzrosła do 7771 , po tym, jak potwierdzono 189 nowych przypadków. Zmarło kolejnych 6 osób - podało w czwartek rano Ministerstwo Zdrowia.
Nie ma żadnych danych wskazujących na to, byśmy w wakacje czy późną jesienią mieli bezpieczną sytuację epidemiczną, czyli bez wirusa – wskazał na łamach czwartkowego "Faktu” minister zdrowia Łukasz Szumowski.
Od 4 marca, kiedy wyniki badań laboratoryjnych potwierdziły pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce, zakażenie wykryto u 7582 osób, z których 286 zmarło. Tylko w tym tygodniu odnotowano 910 nowych zakażeń i 54 zgony.
W związku z epidemią, od czwartku do odwołania w Polsce nałożony został obowiązek zakrywania ust i nosa; można nosić maski i maseczki, można też wykorzystać części odzieży np. szalik. Istotne jest, jak zakładamy, nosimy i zdejmujemy to, czym zasłaniamy część twarzy.
Drogi, place, sklepy, targowiska, kościoły, dworce – to tylko część miejsc, w których od czwartku obowiązuje nakaz zakrywania ust i nosa w związku z epidemią. Maseczek nie muszą nosić m.in. dzieci do ukończenia 4 lat i osoby niesamodzielne.
Maseczki występują w różnych rodzajach i w różnym stopniu mogą chronić przed zakażeniem. Jednak w obecnej sytuacji epidemicznej istotny jest aspekt ograniczenia rozsiewania patogenu, a noszenie maseczek w tym pomaga – wyjaśnił PAP mikrobiolog dr Tomasz Wołkowicz z NIZP-PZH.