Osiem lat minęło od śmierci Carrie Fisher, która w wieku 60 lat doznała śmiertelnego w skutkach zatrzymania akcji serca na pokładzie samolotu lecącego z Londynu do Nowego Jorku. Jak donosił portal TMZ, w ciele aktorki odkryto ślady kokainy, heroiny, ecstasy, morfiny, kodeiny oraz oksykodonu. Swoimi wrażeniami z towarzyszenia Fisher w ostatnich dniach jej życia podzielił się James Blunt. Muzyk uważa, że gwiazda wróciła do uzależnienia za sprawą presji wywieranej na nią przy produkcji kolejnych filmów z serii „Gwiezdne wojny”.