11.10.10, 14:28

Jasiek Mela o zdobyciu El Capitan: "To była lekcja pokory"

Jasiek Mela wraz z ekipą wspinaczy wrócił do kraju po zakończonej sukcesem wyprawie na liczący ponad 1000 metrów szczyt El Capitan. Janek po raz kolejny udowodnił, że niepełnosprawność ruchowa nie musi ograniczać. "Wyprawa El Capitan to przykład, że nie ma rzeczy niemożliwych. Każdy może spełnić swoje marzenia, potrzebna jest tylko wiara w siebie" - powiedział Jasiek Mela. Wraz z nim na szczyt niezwykłej formacji skalnej znajdującej sie w parku Yosemite w Kalifornii dotarli doświadczeni wspinacze - Maciej Ciesielski, Wawrzyniec Zakrzewski i Tadeusz Grzegorzewski oraz Weronika Gurdek, którzy czuwali nad bezpieczeństwem Janka oraz Andrzeja Szczęsnego, drugiego niepełnosprawnego uczestnika wyprawy. "Jestem niezmiernie szczęśliwy. Udało nam się zdobyć szczyt, pomimo że pogoda wyraźnie nam nie sprzyjała" - powiedział Jasiek Mela. Największą przeszkodą w wejściu na El Capitan dla ekipy okazała się nie niepełnosprawność Jasia czy towarzyszącego mu paraolimpijczyka Andrzeja Szczęsnego, a nietypowe dla tej pory roku deszcze i śnieg, jakie zapanowały w parku Yosemite w Kalifornii, gdzie znajduje się szczyt. Takiej pogody w słonecznym stanie nie widziano od ponad 80 lat. "Scenariusz był bardzo prosty: przyjeżdżamy, wspinamy się na El Capitan najsłynniejszą drogą, która zwykle zajmuje 3-4 dni. Z tego scenariusza wyszedł natomiast zupełnie inny film, dopiero pod sam koniec pobytu w Kalifornii udało się nam tak naprawdę wyruszyć na wyprawę. To była dla nas lekcja pokory - opowiadał Mela i dodawał, że najważniejsze w zdobywaniu szczytów jest przekonanie, że się uda - "To głowa dochodzi do celu." Janek Mela podkreślał, że wyprawa miała na celu nie tylko zdobycie szczytu, ale również uzmysłowienie innym, że osoby niepełnosprawne nie muszą siedzieć zamknięte w czterech ścianach.

Copyright © PAP 2023