Humor francuskich polityków zostanie nagrodzony. 20 września jury złożone z komików i z dziennikarzy przyzna "Press club, humor i polityka", nagrodę dla polityka, który w minionym roku politycznym zabłysnął najśmieszniejszym zdaniem. Bez względu na to, czy tego chciał, czy nie. Do nagrody pretendują między innymi minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner, działaczka Partii Socjalistycznej Segolene Royal, polityk UMP Dominique de Villepin czy eurodeputowana Rachida Dati. Jeden z najpopularniejszych francuskich polityków - Dominique Strauss Kahn, aktualnie zarządzający Międzynarodowym Funduszem Walutowym, co prawda nie figuruje na liście kandydatów, ale jest go w nim pełno W najśmieszniejszych zdaniach innych. "Dobrze znam Dominiquea Strauss-Kahna: przedstawiłam mu akt oskarżenia" - powiedziała jedna z kandydatek, eurodeputowana Eva Joly, była sędzina znana z walki z korupcją w środowisku polityków. Podczas gdy lewicowy polityk Laurent Fabius wzbraniał się, że "nie jest cheerleaderką DSK". Z serii "najskromniejszych". "Villepin nowy (w odniesieniu do wina Beaujolais nouveau) będzie chłodny, mocny w gębie i z potężnym udkiem" - o swoim nowym wizerunku powiedział Dominique de Villepin, polityk UMP, jeden z największych krytyków Nicolasa Sarkozyego. "Ja sama panuję nad częstotliwością moich politycznych wystąpień, żeby mówić rzeczy inteligentne wtedy, kiedy tego potrzebuję" - brzmi nominowane zdanie deputowanej PS Segolene Royal. Jest też: "Nigdy nie chciałam przyciągną ć uwagi mediów" eurodeputowanej Rachidy Dati. Na koniec mało pochlebiający swoim wyborcom Georges Freche, prezydent regionu Langwedocja-Roussillon: "Ludzie inteligentni? Jest ich 5-6 proc. Moi wyborcy to idioci".