Nazywano go polskim Elvisem, polskim Jamesem Deanem, ale jego postać i twórczość mają swoją własną, niepowtarzalną siłę. Gdyby żył, miałby 76 lat. Nie ma go już niestety na tym świecie, ale z pewnością chciałby, aby o nim pamiętano. I pamiętają: w piątek we wrocławskim klubie Maszroom startuje Hłasko Party.