Kreowała siebie jako bardzo wpływową osobę, rzekomo mającą powiązania z wysokimi władzami kościelnymi i działającą na zlecenie arcybiskupa kurii krakowskiej Stanisława Dziwisza i Watykanu. Ci, którzy w to uwierzyli, stracili ponad 130 tysięcy złotych. W śledztwie okazało się, że kobieta nie ma żadnych wpływów, a wcześniej była wielokrotnie karana za oszustwa.