Owady są ekspertami w dziedzinie nanotechnologii - nauki, w której nie liczy się właściwie nic, co jest większe od atomu. W toku ewolucji powierzchnie skrzydełek różnych gatunków owadów zyskały właściwości, o jakich inżynierowie pracujący nad nowymi materiałami mogą tylko pomarzyć. Niektóre skrzydła są na przykład superhydrofobowe, co znaczy tyle, że nie da się ich zamoczyć. Najmniejsze krople wody, jeszcze nim osiądą na skrzydle, zostają strząśnięte. Taka właściwość wynika z kombinacji właściwości chemicznych powierzchni skrzydła oraz jego struktury w skali atomowej. Na powierzchniach innych owadzich skrzydełek siły tarcia są tak znikome, że właściwie nic się do nich nie przykleja. Drobiny kurzu, które przywierają wszędzie indziej, ze skrzydeł są strącane praktycznie samorzutnie. Te i inne właściwości starają się odtworzyć Gregory Watson z James Cook University w Townsville w australijskim stanie Queensland i jego współpracownicy z Australii i Wielkiej Brytanii. Wpadli oni na pomysł wykorzystania owadzich skrzydeł jako matrycy do produkcji materiałów o nowatorskich właściwościach. Ich sukces może oznaczać postęp w pracach nad wodoodpornymi, niebrudzącymi i samoczyszczącymi polimerami. Byłyby one idealne do powlekania powierzchni albo tworzenia elementów miniaturowych urządzeń elektromechanicznych (np. do stabilizacji obrazu w aparatach fotograficznych), czy też mikroskopijnej elektroniki wykorzystywanej w diagnostyce medycznej i badaniach środowiska. Naukowcy są na dobrej drodze. Traktując owadzie skrzydło jak miniaturową matrycę stworzyli już sztuczne skrzydełko z silikonu. Ma ono strukturę powierzchni identyczną, jak struktura skrzydła prawdziwego owada. zan/ dki/